Żeby była jasność - tytuł dzisiejszego posta nie ma oznaczać angielskiej śliwki, tylko onomatopeję (trudne słowo) odnoszącą się do częstego jesienno-zimowego dźwięku w mojej łazience :)
Innymi słowy - będzie o kąpieli, a konkretniej o moich nowych nabytkach do tejże.
Parę dni temu, korzystając z kuponu zniżkowego z Twojego Stylu, uzupełniłam mój mały zapas ulubionych kul do kąpieli firmy Organique - kto ich nie zna (a lubi kąpiele, rzecz jasna), niech się z nimi czym prędzej zapozna, bo naprawdę warto!
Kule mają łagodne, raczej nieduszące zapachy (a wybór jest na tyle spory, że sądzę iż każdy znajdzie coś dla siebie), wydajne (jedna wystarcza na dwie kąpiele, ponieważ bezproblemowo dzieli się na pół), stosunkowo niedrogie (ok. 13-14 zł w standardzie), mają dobry skład (będzie na kolejnym zdjęciu), nawilżają ciało, no i pięknie pachną...
Ja oczywiście zaczęłam od lawendy (nie będę po raz kolejny rozwodzić się nad tym, jak uwielbiam ten zapach, ale cóż - UWIELBIAM lawendę :PP), a do niej dorzuciłam subtelną magnolię (podobno najpopularniejszy zapach, pewnie dlatego, że wydaje się najbardziej neutralny ze wszystkich, które Organique ma w ofercie, dlatego sporo osób kupuje go na prezent) oraz kulę grecką, fantastycznie pachnącą winogronami!
Oprócz tego skusiłam się na porcję soli do kąpieli (o zapachu khm...khm... lawendy...), ponieważ jak dowiedziałam się od przemiłej ekspedientki w sklepie (swoją drogą serdecznie polecam sklep na Kabatach!), sól (chociaż nie nawilża), ma silniejsze działanie aromaterapeutyczne i lepiej pozwala się zrelaksować po wyjątkowo męczącym, czy stresującym dniu. Tak więc kule będą na "zwykłe" kąpiele, a sól na gorszy dzień :)
I który srodze mnie zawiódł :(
Najpierw oczywiście poczytałam sobie o fantastycznym działaniu tych kosmetyków i o tym, jakie są naturalne etc., napaliłam się na więc na nie jak szczerbaty na suchary i mniej więcej tak właśnie na tym wyszłam...
Bo płyn o zapachu (w tym miejscu chcę serdecznie przeprosić bardziej wrażliwych czytelników)...lawendy z wanilią po pierwsze pachnie raczej słabo (a już na pewno nie sprawdza się jako podstawa aromatycznej kąpieli, na co miałam ogromną nadzieję), a po drugie ma w składzie SLS, co niestety przy kosmetykach z naturalnych składników jest dla mnie dużym minusem.
Szkoda, bo naprawdę miałam nadzieję, że udało mi się znaleźć dodatek z fajnym składem, a tymczasem jestem zmuszona szukać dalej. Dla tych, którzy nie przywiązują zbytniej wagi do składów dodam tylko, że jeśli chodzi o produkty do ciała, to nie jestem jakimś totalnym freakiem (no, powiedzmy takim umiarkowanym), ale akurat SLSy widocznie wysuszają moją skórę i dlatego staram się ich unikać tam, gdzie tylko mogę.
A może macie do polecenia sprawdzony płyn do kąpieli bez SLSów? Niekoniecznie lawendowy :)) Chętnie skusiłabym się na coś czekoladowego (albo inny ciekawy zapach) :)
Lubicie kąpiele w wannie, czy raczej należycie do frakcji prysznicowej?
zdecydowanie należę do frakcji prysznicowej. leżenie w wannie mnie nudzi i nuży :)
OdpowiedzUsuńU mnie prysznic tylko kiedy totalnie nie mam czasu, ale kocham kąpiele i nie mogłabym żyć bez wanny :)
UsuńNie mogę Ci niczego zaproponować do kąpieli w wannie, gdyż już od 7 lat jej nie używam, ale baaardzo za nią tęsknie... Leżenie w wannie to przecież jedna z form relaksu.
OdpowiedzUsuńOj tak, nie wyobrażam sobie jesiennych i zimowych wieczorów bez relaksu w kąpieli :) Też bym tęskniła za wanną, ale na szczęście nie muszę :)
UsuńUwielbiam kąpiele, często nie ma dla mnie lepszej formy relaksu. O kulkach Organique naczytałam się wiele dobrego, zarówno o ich działaniu pielęgnacyjnym, jak i zapachac, baaardzo chciałabym je wypróbować :) Niestety bez SLS chyba nic Ci nie polecę :( W Angielskim Yves Rocher widziałam zapowiedź nadchodzącej serii z kakao, może one nie będą miały SLS, ale na razie oferta nie jest dostępna.
OdpowiedzUsuńMuszę sprawdzić przy okazji, co tam szykują w YR, dzięki za info :)
Usuńkąpiel może biorę 2 razy w roku - nie lubię leżeć w wannie i się moczyć :p zdecydowanie wolę prysznic :)
OdpowiedzUsuńOj, ja zdecydowanie mam odwrotnie - tzn prysznic tak, na szybko codziennie, ale relaksuję się wyłącznie w kąpieli :)
Usuńniestety nie mam wanny, więc płyny do kąpieli znam słabo...ale z zupełnie innej bajki mogę polecić lawendowe mleczko do czyszczenia Frosch :-)
OdpowiedzUsuńUśmiałam się z tego mleczka, dziękuję za polecankę :))
UsuńBardzo lubię wszelkie dodatki do kąpieli w wannie ♥ Z kulami Organique nie bardzo było mi pod drodze, zużyłam i bez szału za to przepadłam dla Comfortera z Lusha :D
OdpowiedzUsuńPrysznic jest dobry na szybko, na odświeżenie ale wanna? To już błogi relaks z książką, lampką wina, świecą w tle i to tylko mój czas :D Nie ma mnie dla nikogo.
Nie za bardzo pomogę, bo akurat nie zwracam uwagi na składy w takim wypadku. Ma być aromatycznie i przyjemnie :) Jednak polecam olejki do kąpieli z Bielendy, pomimo że SLS jest w składzie to jednak cała formuła była na tyle przyjemna, że podczas problemów ze skórą stosowałam je bez problemów i skutków ubocznych.
Miło mi, że nie jestem w swoim uczuciu do kąpieli w wannie osamotniona :)) Chętnie przetestowałabym coś Lusha (bo akurat z tej kategorii nigdy nic nie miałam), ale w PL ciężko jest coś zdobyć i to jeszcze w rozsądnej cenie...
UsuńNie jestem pewna, czy nie miałam kiedyś tej Bielendy, o której piszesz - muszę sprawdzić czy to to, bo kojarzy mi się, że efekt był całkiem przyjemny, ale jednak na dłuższą metę trochę mnie wysuszył - tak czy inaczej, dziękuję za polecankę, zerknę sobie przy okazji :)
Lakierkiem się chwal :)
OdpowiedzUsuńNie mogę na razie, bo okrutna alergia mnie męczy :(( Latam z gołymi pazurami (dobrze, że nie z czym innym przynajmniej :)) i czekam, aż będę mogła wrócić do malowania, bo się strasznie do niego ślinię!
UsuńTaaaak- to moje ukochane kule :)
OdpowiedzUsuńA który zapach lubisz najbardziej?
Usuńtylko i wyłącznie wanna ;P
OdpowiedzUsuń