Ostatnio wspominałam przy różnych okazjach, że jeszcze do niedawna byłam osobą, która nie (z)nosiła na swoich paznokciach niczego błyszczącego i dla której manicure to lakier, a nie lakier + brokat / wzorki / flejki (ha - do niedawna nie znałam w ogóle tego słowa!) czy nie wiem, co tam jeszcze :)
I co? Aż chciałoby się odpowiedzieć - i jajco :P A konkretnie flejkowe jajco z firmy Color Club, które mnie totalnie zauroczyło i którym macham po paznokciach zawzięcie w tym przedświątecznym okresie, poszukując najfajniejszych połączeń kolorystycznych.
To, co prezentuję poniżej, podoba mi się bardzo. To Essie Bahama Mama (który sam w sobie jest absolutną słodyczą) i wspomniany top Color Club Snowflakes - fajne jest to, że na delikatnej, cielistej bazie (wcześniejsza wersja była z OPI Bubble Bath, ale niestety jak ostatnia sierota zapomniałam zrobić zdjęcia - będą następnym razem), CC mieni się na srebrno - różowo, a na Essie wygląda jak złote drobiny. Tak, jakbym pokruszyła sobie na paznokcie złotą bombkę :)
Ten duet podoba mi się bardziej niż CC + klasyczna czerwień, która pokazywałam TUTAJ, wygląda jakoś tak bardziej szlachetnie :)
Ten duet podoba mi się bardziej niż CC + klasyczna czerwień, która pokazywałam TUTAJ, wygląda jakoś tak bardziej szlachetnie :)
Wiem, że podniecam się jak afektowana pensjonarka na widok panicza na koniu, ale cóż począć - jak już odkryłam moc błyskotek, to chyba mogę się nimi trochę poekscytować :) Po świętach pewnie mi przejdzie :P
W rzeczywistości całość jest trochę ciemniejsza niż na zdjęciach (taka mocna wiśnia), ale równie piękna - moim zdaniem nie wygląda to tandetnie, tylko całkiem interesująco. A co ciekawe, w ciągu kilku ostatnich dni, kiedy miałam na paznokciach ten zestaw, nasłuchałam się sporo komplementów od panów!
Co oznacza, że po pierwsze oni jednak (przynajmniej niektórzy) zwracają uwagę na to, co mamy na paznokciach, a po drugie też lubią efekt bling bling :)
A poniżej "winowajcy" w duecie :)