Przyznam się, że mam do tego sklepu ambiwalentny stosunek - kiedy mam dużo czasu i nie szukam niczego konkretnego, to nawet nie przeszkadza mi wszechobecny bałagan i chaos rodem z trochę bardziej ekskluzywnego lumpeksu. Nie za bardzo lubię kupować tam ubrania, z dodatkami jest lepiej, ale zdecydowanie najbardziej lubię ich dział domowy - tam mogę buszować bez bólu :)
Wczoraj, tak jak się chwaliłam, udało mi się znaleźć w Tk Maxxie idealny portfel, do którego dorzuciłam jeszcze dwa gadżety. Okazały się one na tyle trafione, że dziś wróciłam po kolejne :)
Nie jest tego dużo, więc będzie dość szybko.
1. Wiklinowe koszyczki wyściełane materiałem, do łazienki (chociaż w zbliżonym stylu, tylko większe i z rączkami, mam też w sypialni - jeden służy mi jako podręczny / przyłóżkowy gazetnik, a w drugim trzymam ładowarkę do telefonu, aparat i różnego rodzaju kable :))
Jestem fanką koszyków. W łazience mam ich sporo, wszystkie w podobnym stylu (choć nie z jednego sklepu) - trzymam w nich niemal wszystko, począwszy od kosmetyków, przez płatki do demakijażu, biżuterię, broszki, aż po akcesoria, które nie są aż tak atrakcyjne, żeby się plątały na widoku (np maszynka do wosku :)). Te powyżej kosztowały 19 zł (jeden oczywiście), z tej samem serii były jeszcze większe i przyznam się, że też się nad nimi zastanawiałam, ale stwierdziłam, że na razie moja koszykomania została zaspokojona.
2. Podwójny przezroczysty pojemniczek (a właściwie dwa, połączone ze sobą) na łazienkowe przybory - ta większa część jest niby na waciki, ale moje mają swój oddzielny koszyczek, więc w tym wylądowały moje spinki do włosów. W drugiej, węższej części natomiast, zamieszkały patyczki do poprawiania makijażu - w ten sposób zawsze będą pod ręką :) Komplet kosztował 49 zł.
3. Z tej samej serii wczoraj kupiłam stojaczek na szminki (i w moim przypadku, pędzelki). Nie jestem jakoś specjalnie szminkową dziewczyną, więc pojemnik na 6 sztuk (+ chyba tyle samo wąskich otworków na środku, w których idealnie mieszczą się wąskie pędzle) w zupełności mi wystarczy, a dzięki temu uniknę szukania tych kilku szminek po wszystkich kątach tuż przed wyjściem. Kosztował chyba około 20 zł, z tego co pamiętam.
I na koniec mały bonus. I wczoraj, i dzisiaj oglądałam namiętnie na dziale kosmetycznym produkty do włosów firmy Tigi. Jednak po średnich opiniach w internecie, nie skusiłam się na żaden z nich (zwłaszcza, że pojemność odżywki do loków, która mnie najbardziej kusiła, to 750 ml, czyli mnóstwo, a jeśli nie przypadła by mi do gustu, to potem miałabym problem, o wyrzutach sumienia nie wspominając...).
Tak więc zamiast czegoś do włosów, kupiłam mydło do rąk w płynie o zapachu waniliowo-dyniowym :)
Zapach jest idealny na jesień i ma piękne opakowanie! Skład średni, bo ma SLSy, ale nie mogłam się oprzeć :) Kosztowało jakieś 16 zł.