Nie mam pojęcia czemu, ale od jakiegoś tygodnia mam kawowstręt. Zaczęło się od tego, że najlepsza na świecie kawa z pracowego ekspresu wydała mi się dziwnie mocna, potem podejrzane było to, że w domu nie miałam w ogóle chęci na moją standardową latte, wczoraj wytrwałam CAŁY dzień bez tego napoju (i nawet o nim nie myśląc!) i dzisiaj zanosi się na to samo...
I nie, nie jestem w ciąży, ani nic takiego :)
Ogólnie nie określiłabym się jako zapalonego kawomaniaka, ale faktem jest, że jedna kawa dziennie to taki mój rytuał. Pijam kawę z ekspresu, lub odkąd kupiłam małą włoską kafetierę, zaparzam w niej dobre espresso i (uwaga teraz, prawdziwi kawosze - zamykamy oczy!)...zalewam je dużą ilością mleka :) No cóż - nie ruszę czarnej kawy, no nie dam rady :)
No, ale do rzeczy. Tak, jak napisałam wyżej, od jakiegoś tygodnia zamiast kawy wybieram kolejną herbatę lub cokolwiek innego.
Dziś więc postanowiłam przygotować sobie innego rodzaju zamiennik i wyszło mi coś tak pysznego, że musiałam się tym z Wami podzielić!
Proporcje dajemy na oko (wiem, że na oko to chłop w szpitalu umarł, ale faktem jest, że moja działalność parakulinarna z reguły opiera się właśnie na takiej zasadzie).
Zmieszałam ze sobą:
- duuużą garść mrożonego świeżego szpinaku (wiem, że brzmi to jak "czarna blondynka", ale chodzi mi po prostu o taki baby szpinak, w listkach, który sobie kiedyś zamroziłam w małych porcjach), może być też nie zamrożony oczywiście. A jeśli mamy zamrożony, to broń Boże go nie rozmrażamy, bo raz już tak zrobiłam i dostałam w prezencie zieloną ciapę, która naprawdę nie wyglądała apetycznie...
- jednego banana (pokrojonego w plasterki) - im bardziej dojrzały, tym lepiej, bo nadaje słodyczy,
- pół obranego i pokrojonego w dużą kostkę jabłka,
- dużą garść borówek amerykańskich (dowolna ilość w zasadzie, ja po prostu więcej nie miałam)
- sok naturalny jabłkowo-malinowy (taki w malutkich buteleczkach), ale równie dobrze może to być zwykła woda.
I voila! Smacznego :)
Już po fakcie przypomniało mi się, że mam jeszcze w lodówce kiwi, a na balkonie pietruszkę, którą zazwyczaj w takich wypadkach przemycam do koktajli, ale to może będzie wersja na wieczór :) Czyli kiwi zamiast banana, a jako dodatkowa zielenina, pietrucha :)
Miłej niedzieli!

