Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy BB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy BB. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2012

Kremy BB - Missha i Skin 79, mini recenzja po mini testach

Czytając na wielu blogach peany nt kremów BB, a potem robiąc własne, nieśmiałe podejście do nich byłam przekonana, że oto znalazłam mojego osobistego świętego Graala! Naprawdę miałam nadzieję, że dzięki tym kosmetykom moja skóra będzie wyglądała wiecznie świeżo i naturalnie, a jednocześnie perfekcyjnie - coś w stylu muśniętej słońcem porcelany :) 
I tak właśnie było. 

Przez chwilę...

Bardzo krótką chwilę...

Dopóki moja twarz się nie zbuntowała i nie stwierdziła, że ona jednak nie za bardzo lubi dokonywane ostatnio na niej eksperymenty i jeśli tak, to ona mi pokaże. I pokazała.

Tak więc po jakichś dwóch tygodniach nieregularnych testów chyba muszę pogodzić się z faktem, że ciężko mi będzie się kiedykolwiek uwolnić od nieinwazyjnych podkładów Clinique'a, zdradzanego przeze mnie sporadycznie z Chanel Mat Lumiere. 

Ponieważ jednak jestem dosyć uparta, druga opcja jest taka, że jak tylko uda mi się pozbyć uczulenia, zrobię kolejne podejście do BB po to, żeby raz na zawsze się upewnić, że to jednak nie są kosmetyki dla mnie. 

A tymczasem osobom z trochę mniej wrażliwą cerą niż moja i ciekawym działania tych słynnych azjatyckich specyfików mogę powiedzieć, że udało mi się przetestować widoczną na zdjęciach próbkę Misshy Perfect Cover w najciemniejszym odcieniu nr 23 (dla mnie idealny w okresie wiosennym, a nie należę do ciemnoskórych), Misshy Signature Real Complete (też odcień 23) oraz Skin 79, Triple Functions (to ta mała tubka w kolorze fuksji) z kolekcji miniaturek, które kupiłam żeby zdecydować, która formuła najbardziej mi odpowiada. 



Jak można wywnioskować ze zdjęcia powyżej, nadal do wypróbowania zostały mi trzy kremy Skin 79 - Diamond The Prestige, VIP Gold Super Plus i Diamond Luminous Pearl, chociaż chwilowo na pewno dam mojej twarzy odpocząć pod cienką warstwą tego, co zna i lubi :)

Jeśli zaś chodzi o wynik moich mini testów, to powiem tak - jeśli chodzi o konsystencję, trwałość, zapach, krycie i wygląd cery po zastosowaniu, zdecydowanie najbardziej odpowiadała mi Missha Perfect Cover (to to największe opakowanie - ma ono 20 ml). Moja buzia (dopóki się nie zbuntowała) wyglądała naprawdę fajnie i naturalnie, zwłaszcza w duecie z cienką warstwą bronzera. 


Skin 79 jest dla mnie za jasny, niby powinien stapiać się z kolorem skóry, ale u mnie było widać efekt wybielania, krycie też miał zdecydowanie gorsze (nie, żebym potrzebowała robić sobie na twarzy maskę, ale Missha jakoś potrafiła sprawić, że twarz była po prostu gładsza, nawet przy niewielkiej ilości). Nie przepadam też za "kolorami uniwersalnymi" (tak jak nie znoszę rozmiarów uniwersalnych w ubraniach - jak coś jest dla każdego, to wiadomo, że tak naprawdę jest dla nikogo), więc moim zdaniem ten krem lepiej sprawdziłby się u kogoś z naprawdę jasną karnacją. 

I tyle. Chwilowo więc moja przygoda z kremami bb zostaje zawieszona na czas bliżej nieokreślony. Ale nie powiedziałam w tej kwestii jeszcze ostatniego słowa :)

 





Follow on Bloglovin
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...