wtorek, 16 września 2014

Moje lektury - lista "do przeczytania"

O tym, co czytam obecnie i przeczytałam niedawno, napiszę być może za jakiś czas - moje zainteresowania nadal obracają się głównie wokół kryminałów i thrillerów (przy okazji - odkryłam nową krwawą serię, w którą się strasznie wciągnęłam - parę słów o niej poniżej) oraz książek luźniej lub ciaśniej powiązanych z samorozwojem i /lub kryminologią/psychologią/socjologią. 

Dziś natomiast pokażę Wam parę tytułów, które wskoczyły na moją listę "do przeczytania" - odkąd mam Kindle (pisałam o nim więcej TUTAJ), znacznie łatwiej mi przychodzi tworzenie planów czytelniczych oraz zestawień tematycznych - pomijam już fakt, że zakupy również przychodzą o wiele łatwiej (żeby nie powiedzieć - za łatwo - damn you, one-click option!) :) Żeby trochę ułatwić sobie zadanie, tworzę sobie specjalny katalog "do przeczytania w ..." (zmienia się tylko nazwa miesiąca) i tam wrzucam te pozycje, z którymi chciałabym zapoznać się w pierwszej kolejności. Oczywiście (o czym piszę też poniżej) ta nazwa jest totalnie umowna i to, że akurat w chwili obecnej widnieje tam "September" nie znaczy wcale, że za dwa tygodnie stan listy zmieni się diametralnie :)

Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to polecam serwis lubimy czytać - dla mnie to nieskończona kopalnia inspiracji książkowych i przy okazji miejsce, gdzie aktualizuję stan swoich lektur. Ci, którzy lubią takie czytelnicze podglądactwo, mogą mnie znaleźć tutaj: 
A na mojej aktualnej liście do przeczytania, znajdują się takie tytuły jak:




Oczywiście troszkę "oszukuję", bo jestem w trakcie lektury dwóch pierwszych pozycji - przy okazji odkryłam, że "Puls" Johna Lutza to 7, a nie tak jak wpisałam 6 część serii z Frankiem Quinnem (dobrze wiedzieć). I tak, to jest właśnie ta nowa seria, o której wspomniałam na początku wpisu - od razu uprzedzam, że na polski przetłumaczono niektóre części (i to tradycyjnie - w kolejności od czapy, zawsze zastanawia mnie, kto i na jakiej podstawie decyduje o takim, a nie innym wyborze tomów serii do tłumaczenia - mam wrażenie, że odpowiedzialna jest za to ta sama tajemnicza grupa, która tłumaczy tytuły filmów na polski :)). Całość czyta się bardzo dobrze, chociaż opisy niektórych zbrodni są naprawdę okrutne (a pisze to osoba "zaprawiona" w tego typu lekturach!).  

  • Pułapki myślenia Daniela Kahnemana to jedna z tych lektur, do których ciągnie mnie zawsze i nieustannie - o tym, jak działa nasz mózg, jak w myśleniu "chodzimy na skróty", w jaki sposób kojarzymy rzeczy etc. Książka wymaga skupienia, więc siłą rzeczy jej czytanie idzie mi wolno (zdecydowanie łatwiej przyswajam opisy kolejnych krwawych morderstw - chociaż przyznam się, że często podczas porannej podróży autobusem trochę mi się robi przy nich słabo). 
  • Głaskologia Miłosza Brzezińskiego - podtytuł "Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji" mówi sporo o treści, podobnie jak bardzo entuzjastyczne recenzje. Kusiła mnie ta książka od dawna, kupiłam ją jakiś czas temu i ...kompletnie o niej zapomniałam - teraz wskoczyła na listę do przeczytania. Zobaczymy. 
  • Mastermind. How to Think Like Sherlock Holmes - Marii Kunnikovej - nie wiem, czy można nauczyć się sztuki dedukcji, ale uwielbiam postać słynnego detektywa, więc z przyjemnością poczytam o sposobach na efektywniejsze wykorzystanie mojego mózgu tak, aby wyćwiczyć swoją percepcję. 
  • Grain Brain - David Perlmutter - znowu wielemówiący podtytuł - "The Surprising Truth about Wheat, Carbs and Sugar - Your Brain's Silent Killers" - z tego, co zdążyłam się zorientować, to bardzo popularna pozycja, ale jednocześnie trochę za bardzo "podjeżdża" mi takim wszechwiedzącym mentorstwem - być może się mylę (i właśnie aby się o tym naocznie przekonać, chcę ją przeczytać) - tak czy inaczej, wszelkie książki o odżywianiu i jego wpływie na nasze zdrowie i życie, są u mnie na liście zainteresowań (choćby ze względu na to, co opisywałam w TYM wpisie). 
  • No i w końcu coś, co mnie kusi najbardziej, czyli Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa - Simona Barona-Cohena - nie raz pisałam już, że fascynuje mnie ludzki umysł, a zwłaszcza to, skąd bierze się ludzkie okrucieństwo - wprawdzie dość krytyczne opinie na temat tej książki trochę studzą mój zapał, ale i tak chętnie poczytam o różnych badaniach nt empatii i tego, skąd biorą się psychopaci. 

Kontynuując myśl rozpoczętą powyżej - to nie tak, że tworząc listę pozbawiam się tym samym swobody w wyborze kolejnego tytułu - do folderu "to read in September" wrzucam po prostu te tytuły, które chciałabym przeczytać w miarę niedługo, bo w przepastnym gąszczu posiadanych przeze mnie książek, łatwo mi się zagubić.

Wcale nie jest też powiedziane, że skoro coś jest na liście "to read in September", faktycznie zostanie przeczytane w owym wrześniu - niektóre tytuły swobodnie sobie przeskakują z miesiąca na miesiąc, zamieniając się miejscami z innymi pozycjami, które trafiają na listę całkiem spontanicznie - nigdy nie zapominam, że czytanie ma sprawiać mi przyjemność i dlatego nie zamierzam się do niczego zmuszać - jeśli nie mam w danym miesiącu ochoty na poważniejsze opracowania, pozostaję przy thrillerach bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Podobnie mam z książkami, które mnie nie wciągają - porzucam je bez litości - tak miałam np ze "Ślubną suknią" Pierre'a Lamaitre'a, która kompletnie mi nie "podeszła" - być może kiedyś do niej wrócę, ale póki co główna bohaterka tak mnie rozdrażniła, że nie sądzę, żeby prędko to nastąpiło.

A wybór konkretnego tytułu i tak zawsze zależy od wielu czynników, w tym mojego nastroju, pogody za oknem, tego w jakim języku mam akurat chęć czytać (zauważyłam np już dawno, że kryminały i thrillery z reguły o wiele lepiej czyta mi się po angielsku, dlatego poza sytuacjami, kiedy wygrywa moje lenistwo, staram się jednak w ten sposób utrzymywać regularny kontakt z tym językiem), a także na jaki gatunek mam ochotę.

Zazwyczaj zresztą czytam "jednocześnie" kilka pozycji - nie dosłownie oczywiście, ale dopasowując daną książkę do powyższych czynników i swobodnie przeskakując z tytułu na tytuł - to jeden z powodów mojego uwielbienia dla Kindla! 

A Wy co teraz czytacie? Polećcie mi coś ciekawego, nieważne z jakiej kategorii - czasem fajnie jest w ten sposób odkryć jakiś zupełnie nieoczekiwany tytuł :) 

czwartek, 11 września 2014

Chciałabym, chciała czyli Wishlist vol.5 + mini jesienne uzupełnienie szafy

Żeby nie zrobiło się zbyt monotonnie (zwłaszcza, że sądząc po znaczącej ciszy w komentarzach, chyba Was przeraziłam wpisem o mojej diecie :)), w międzyczasie podzielę się z Wami paroma rzeczami, które mam na swojej aktualnej mini-wishliście. Sama bardzo lubię oglądać czyjeś zestawienia tego typu (poprzednie "edycje" możecie znaleźć m.in. TUTAJ, TU i TU), bo często w ten sposób odkrywam coś, o czym nie miałam pojęcia, a co bardzo przemawia do mojej estetyki. A może tym razem któryś ze znalezionych przeze mnie drobiazgów spodoba się komuś z Was :)

Co do tej konkretnej listy, to nie ukrywam, że ucieszyłabym się bardzo, gdyby udało mi się zrealizować wszystkie zachcianki, bo mimo że niekoniecznie są to rzeczy niezbędne do życia, to pewnie okazałyby się całkiem przydatne (i przyjemne w użytkowaniu).

A jeśli ktoś się zastanawia jak robienie takich chciejlist ma się do mojego wpisu o ograniczaniu rzeczy - to już od dawna uważam, że tego typu zestawienia to świetny pomysł - pozwalają bowiem uporządkować w głowie to, co po niej chodzi; ja osobiście wykorzystuję je także jako swoisty test ogniowy - jeśli po jakimś czasie ciągle i niezmiennie marzę o tym, co się tam znajduje, oznacza to, że faktycznie zakup będzie udany. Jeśli natomiast po miesiącu stwierdzam, że jednak serce nie bije mi mocniej na widok tego, co zamieściłam, wiem, że mogę spokojnie odpuścić i kombinować dalej :) 

Na najnowszej liście właściwie nie ma żadnych sezonowych rzeczy (chyba, że uznamy za takie box filmowy oraz książkę) - wynika to z tego, że w międzyczasie uzupełniłam moje braki garderobiane (kapelusz i botki - zdjęcie na samym dole posta). Do pełni ubraniowego szczęścia brakuje mi jedynie czarnego klasycznego swetra z golfem (najlepiej z kaszmiru lub przynajmniej innej miłej w dotyku wełny, ale nie akrylu!) oraz czarnego obszernego rozpinanego kardiganu (warunek składowy jw). Pozostałe przedmioty są jak najbardziej całoroczne i uniwersalne.



1. Książka Agnieszki Maciąg "Smak miłości" - to właściwie żadna nowość, ale trzeci tom z bardzo lubianego przeze mnie cyklu. Pozostałe dwie części mam i chętnie do nich zaglądam, zresztą cały światopogląd pani Agnieszki jest mi wyjątkowo bliski, więc jestem przekonana, że to będzie równie przyjemna i pouczająca lektura. Nie wiem, jak będzie ze stosowaniem przepisów w moim przypadku (patrz wpis o pokarmowych alergiach, ale uczę się dopasowywać ciekawe potrawy do moich ograniczeń, więc może nie będzie źle).

2. Koszulka od MeWant<3 z napisem "I speak fluent sarcasm" (lub ewentualnie z karmiczną groźbą - "What goes around, comes back around"), bo po prostu do mnie pasuje :)

3. Kolejnej pozycji nawet nie powinnam komentować (obawiam się, że pod tym względem jestem niereformowalna i po prostu przestałam z tym walczyć :)) - powiem w ten sposób - nowy sezon = nowy kubek (lub więcej). Ten jest z napisem Stay simple od Magic Mug - wczoraj odebrałam spersonalizowany kubek od projektantki (który można zobaczyć tutaj: http://instagram.com/p/sxLXrNNk-d/?modal=true ) i tak mi się podoba, że z kolejnego też na pewno będę zadowolona. Hasło ze zdjęcia bardzo do mnie bardzo przemawia i chcę mieć je często przed oczami, żeby mi nie umknęło w natłoku spraw. Wprawdzie żadnego z dwóch kubków z poprzedniej listy nadal nie udało mi się nabyć, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa - zarówno dmuchawce (chwilowo niedostępne), jak i jugandmug z napisem Drama Queen prędzej czy później będą moje! A to, gdzie będę je wszystkie upychać, to naprawdę nie jest w tej chwili najważniejsze, kochany Tatku :P

4. Kolczyki z białego złota Apart - nie muszą być konkretnie TE, chociaż przyznaję, że szalenie mi się podobają i idealnie odzwierciedlają mój styl - są eleganckie, klasyczne, subtelne i kobiece. Po prostu piękne.

5. Zegarek Daniel Wellington lub ten ze zdjęcia, od Olivii Burton.... To takie połączenie klasycznej elegancji z minimalizmem i praktycznością - nie wiem, czy moje poszukiwanie takich dodatków oznacza większą dojrzałość, ale z całą pewnością to jakieś +100 punktów do pewności siebie :) No i nie ukrywam, że już od dawna staram się wprowadzać w życie zasadę kupowania rzeczy niesezonowych - czyli takich, które nie wyjdą z mody i nie zepsują się po roku, ale będą służyły mi przez dłuższy czas.

6. I w końcu last but not least coś, na widok czegoś dosłownie zapiszczałam jak tylko się dowiedziałam, że się pojawiło w Amazonie - specjalny set blue-ray z moim serialem nr 1 wszechczasów, czyli Twin Peaks - The Entire Mystery - absolutna gratka dla fanów, w skład której wchodzi oczywiście pełny serial (tym razem w wersji HD i wierzcie mi, widać różnicę!), prequel Fire Walk With Me, mnóstwo dodatków, a przede wszystkim - ponad 90 minut wyciętych scen z tego filmu. Nie potrafię wyjaśnić, co ten serial ma w sobie takiego, ale jedno jest pewne - obejrzawszy go pierwszy raz jako nastolatka (niemalże przyklejona do telewizora), a potem, po wielu wielu latach odtworzywszy te emocje już jako dorosła kobieta, nadal jestem zafascynowana zarówno nim, jak i moimi ukochanymi postaciami (duet Audrey Horne - agent Cooper jest nie do podrobienia!) - o czym zresztą powstał kiedyś oddzielny wpis :)  

A jako bonus wrzucam zdjęcie mojego nowego kapelusza z H&M (100% wełny!), który tej jesieni będzie zdobił moją głowę (HOWDY!) oraz nowych (właściwie już nie takich nowych, bo się zdążyliśmy dotrzeć w międzyczasie) botków. Buty są z zamszu i skóry i były w wiosennej (chyba) kolekcji Bershki.


A jak tam Wasze jesienne wishlisty? Polujecie na coś? A może wpadło Wam w oko coś, co zamieściłam u siebie? Napiszcie w komentarzach! 
Follow on Bloglovin
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...