czwartek, 11 września 2014

Chciałabym, chciała czyli Wishlist vol.5 + mini jesienne uzupełnienie szafy

Żeby nie zrobiło się zbyt monotonnie (zwłaszcza, że sądząc po znaczącej ciszy w komentarzach, chyba Was przeraziłam wpisem o mojej diecie :)), w międzyczasie podzielę się z Wami paroma rzeczami, które mam na swojej aktualnej mini-wishliście. Sama bardzo lubię oglądać czyjeś zestawienia tego typu (poprzednie "edycje" możecie znaleźć m.in. TUTAJ, TU i TU), bo często w ten sposób odkrywam coś, o czym nie miałam pojęcia, a co bardzo przemawia do mojej estetyki. A może tym razem któryś ze znalezionych przeze mnie drobiazgów spodoba się komuś z Was :)

Co do tej konkretnej listy, to nie ukrywam, że ucieszyłabym się bardzo, gdyby udało mi się zrealizować wszystkie zachcianki, bo mimo że niekoniecznie są to rzeczy niezbędne do życia, to pewnie okazałyby się całkiem przydatne (i przyjemne w użytkowaniu).

A jeśli ktoś się zastanawia jak robienie takich chciejlist ma się do mojego wpisu o ograniczaniu rzeczy - to już od dawna uważam, że tego typu zestawienia to świetny pomysł - pozwalają bowiem uporządkować w głowie to, co po niej chodzi; ja osobiście wykorzystuję je także jako swoisty test ogniowy - jeśli po jakimś czasie ciągle i niezmiennie marzę o tym, co się tam znajduje, oznacza to, że faktycznie zakup będzie udany. Jeśli natomiast po miesiącu stwierdzam, że jednak serce nie bije mi mocniej na widok tego, co zamieściłam, wiem, że mogę spokojnie odpuścić i kombinować dalej :) 

Na najnowszej liście właściwie nie ma żadnych sezonowych rzeczy (chyba, że uznamy za takie box filmowy oraz książkę) - wynika to z tego, że w międzyczasie uzupełniłam moje braki garderobiane (kapelusz i botki - zdjęcie na samym dole posta). Do pełni ubraniowego szczęścia brakuje mi jedynie czarnego klasycznego swetra z golfem (najlepiej z kaszmiru lub przynajmniej innej miłej w dotyku wełny, ale nie akrylu!) oraz czarnego obszernego rozpinanego kardiganu (warunek składowy jw). Pozostałe przedmioty są jak najbardziej całoroczne i uniwersalne.



1. Książka Agnieszki Maciąg "Smak miłości" - to właściwie żadna nowość, ale trzeci tom z bardzo lubianego przeze mnie cyklu. Pozostałe dwie części mam i chętnie do nich zaglądam, zresztą cały światopogląd pani Agnieszki jest mi wyjątkowo bliski, więc jestem przekonana, że to będzie równie przyjemna i pouczająca lektura. Nie wiem, jak będzie ze stosowaniem przepisów w moim przypadku (patrz wpis o pokarmowych alergiach, ale uczę się dopasowywać ciekawe potrawy do moich ograniczeń, więc może nie będzie źle).

2. Koszulka od MeWant<3 z napisem "I speak fluent sarcasm" (lub ewentualnie z karmiczną groźbą - "What goes around, comes back around"), bo po prostu do mnie pasuje :)

3. Kolejnej pozycji nawet nie powinnam komentować (obawiam się, że pod tym względem jestem niereformowalna i po prostu przestałam z tym walczyć :)) - powiem w ten sposób - nowy sezon = nowy kubek (lub więcej). Ten jest z napisem Stay simple od Magic Mug - wczoraj odebrałam spersonalizowany kubek od projektantki (który można zobaczyć tutaj: http://instagram.com/p/sxLXrNNk-d/?modal=true ) i tak mi się podoba, że z kolejnego też na pewno będę zadowolona. Hasło ze zdjęcia bardzo do mnie bardzo przemawia i chcę mieć je często przed oczami, żeby mi nie umknęło w natłoku spraw. Wprawdzie żadnego z dwóch kubków z poprzedniej listy nadal nie udało mi się nabyć, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa - zarówno dmuchawce (chwilowo niedostępne), jak i jugandmug z napisem Drama Queen prędzej czy później będą moje! A to, gdzie będę je wszystkie upychać, to naprawdę nie jest w tej chwili najważniejsze, kochany Tatku :P

4. Kolczyki z białego złota Apart - nie muszą być konkretnie TE, chociaż przyznaję, że szalenie mi się podobają i idealnie odzwierciedlają mój styl - są eleganckie, klasyczne, subtelne i kobiece. Po prostu piękne.

5. Zegarek Daniel Wellington lub ten ze zdjęcia, od Olivii Burton.... To takie połączenie klasycznej elegancji z minimalizmem i praktycznością - nie wiem, czy moje poszukiwanie takich dodatków oznacza większą dojrzałość, ale z całą pewnością to jakieś +100 punktów do pewności siebie :) No i nie ukrywam, że już od dawna staram się wprowadzać w życie zasadę kupowania rzeczy niesezonowych - czyli takich, które nie wyjdą z mody i nie zepsują się po roku, ale będą służyły mi przez dłuższy czas.

6. I w końcu last but not least coś, na widok czegoś dosłownie zapiszczałam jak tylko się dowiedziałam, że się pojawiło w Amazonie - specjalny set blue-ray z moim serialem nr 1 wszechczasów, czyli Twin Peaks - The Entire Mystery - absolutna gratka dla fanów, w skład której wchodzi oczywiście pełny serial (tym razem w wersji HD i wierzcie mi, widać różnicę!), prequel Fire Walk With Me, mnóstwo dodatków, a przede wszystkim - ponad 90 minut wyciętych scen z tego filmu. Nie potrafię wyjaśnić, co ten serial ma w sobie takiego, ale jedno jest pewne - obejrzawszy go pierwszy raz jako nastolatka (niemalże przyklejona do telewizora), a potem, po wielu wielu latach odtworzywszy te emocje już jako dorosła kobieta, nadal jestem zafascynowana zarówno nim, jak i moimi ukochanymi postaciami (duet Audrey Horne - agent Cooper jest nie do podrobienia!) - o czym zresztą powstał kiedyś oddzielny wpis :)  

A jako bonus wrzucam zdjęcie mojego nowego kapelusza z H&M (100% wełny!), który tej jesieni będzie zdobił moją głowę (HOWDY!) oraz nowych (właściwie już nie takich nowych, bo się zdążyliśmy dotrzeć w międzyczasie) botków. Buty są z zamszu i skóry i były w wiosennej (chyba) kolekcji Bershki.


A jak tam Wasze jesienne wishlisty? Polujecie na coś? A może wpadło Wam w oko coś, co zamieściłam u siebie? Napiszcie w komentarzach! 

12 komentarzy:

  1. Koszulka jest świetna! Też taką chcę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic prostszego - wystarczy kliknąć ;P Gorzej, że w ofercie jest więcej fajnych wzorów :)

      Usuń
  2. Jak ja czekałam na ten post! :)
    Nowa książką Agnieszki jest świetna, poprzednie też bardzo lubię.
    Koszulka wydaje się być stworzona dla Ciebie :D
    A o Twin Peaks wiesz co myślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie, Fram :)
      Swoją drogą to lista została dość mocno okrojona, bo tak naprawdę to takich moich zachcianek jest znacznie więcej, ale ograniczyłam się do tych, które w chwili obecnej sprawiłyby mi największą radochę:)
      Pewnie i tak nie wszystkie zrealizuję, ale cóż - pomarzyć też jest miło.
      A Agnieszka Maciąg wydaje się fantastyczną osobą - bardzo lubię jej blog!

      Usuń
  3. no to zaintrygowałaś mnie Miasteczkiem Twin Peaks, oglądałam go we wczesnym liceum i zrobił na mnie kolosalne wrażenie, sama nie wiem czy bardziej film czy muzyka (która do tej pory chwyta za serce)
    szkoda, że nigdy nie poznamy dalszych losów...
    chyba po to sięgnę
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam powrót do TP po latach - z jednej strony, oglądając to już jako dorosły człowiek, odbiera się tę historię zupełnie inaczej, ale część emocji zostaje - i też żałuję, że fani zostali zostawieni w zawieszeniu - ale cóż - może właśnie częściowo na tym polega fenomen tego serialu?

      Usuń
  4. bardzo ładny zegarek Ci się marzy. lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też :) Przez chwilę wprawdzie miałam lekką "fazę" (pewnie za dużo siedziałam w necie!) na M.Korsa, ale na szczęście przeszło mi, zanim się zdecydowałam na zakup, bo dziś już wiem, że jednak zdecydowanie lepiej pasują do mnie te modele, które zamieściłam w opisie :)

      Usuń
  5. Zastanawiam się nad tym wydaniem Twin Peaks. Kocham swoje stare, zajechane na śmierć, ale chyba trzeba będzie odłożyć pieniądze na to cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - cudo :) Co prawda czytałam też, że część materiałów dodatkowych jest nadal tylko w klasycznym wydaniu DVD, ale dzięki temu można łatwiej usprawiedliwić kolejny zakup, nieprawdaż? :)

      Usuń
  6. Obejrzałam Twin Peaks ponownie. Cudowny serial! Ani jednego dialogu bym nie zmieniła, ani jednej postaci. Wszystko jest dopięte. A historia! No po prostu majstersztyk. Kyle jest boski :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie fenomen tego serialu - minęło tyle lat, w międzyczasie pojawiło się naprawdę mnóstwo świetnych produkcji, a jednak TP fascynuje nadal tak samo :) Chociaż ja nadal najbardziej lubię pierwszy sezon (może dlatego, że kibicowałam Audrey, a Annie strasznie mi działała na nerwy).

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz - jest mi bardzo miło, że do mnie zajrzałeś :)

Ale uprzedzam, że uwagi typu "super, obserwujemy?" lub "zapraszam do siebie", w moim przypadku odnoszą odwrotny skutek.

Ogólnie zaglądam do wszystkich, którzy pozostawiają po sobie jakiś ślad, a jak mi się spodoba, to nie trzeba mnie zachęcać do obserwowania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...