piątek, 23 listopada 2012

Bardzo umiarkowane szaleństwo zakupowe

Polska blogosfera kosmetyczna szaleje w Rossmanach, ponieważ jak już wszyscy zapewne wiedzą, trwa właśnie promocja -40% na całą kolorówkę, która umożliwia nabycie wszystkich tych barwnych pierdółek, o których marzyłyśmy, a które jakoś swoją ceną dotychczas nie bardzo zachęcały do kupna. 

Jeśli chodzi o mnie i drogeryjną kolorówkę, to na ogół jestem po bezpiecznej stronie. 
A to dlatego, że z różnych względów kupuję raczej rzadko, za to produkty nieco droższe, co zresztą można było sobie obejrzeć przy okazji Tagu pt. "Ile warta jest Twoja twarz?". Dlatego przyznam się, że nie czułam jakiegoś specjalnego podniecenia przy informacji o tych 40%. 
Właściwie kusiły mnie tylko dwie rzeczy, które i tak chciałam prędzej czy później kupić. 

Dzięki promocji zrobiłam to prędzej :)  No i taniej :) 

No dobra, w sumie wyszły trzy rzeczy :P 


Szminki L'oreal Caresse chodziły za mną od dłuższego czasu, ale jakoś ciągle o nich zapominałam aż do kolejnego wpisu na czyimś blogu, potem sobie zapisywałam w notesiku i ... znowu zapominałam :) 


Już na miejscu nie wiedziałam, który kolor wybrać, więc niewiele myśląc wzięłam dwa, które spodobały mi się najbardziej i wydają się pasować do mojej karnacji i koloru ust. 

Numer 501 to Nude Ingenue, czyli lekki beż, natomiast 103 czyli Sweet Berry ładnie się stapia z moim naturalnym odcieniem ust, jednocześnie ładnie go podkreślając. Oba są delikatne, chociaż przyznam się, że kusiła mnie jeszcze mocna czerwień :)


 Na dłoni poniżej widać jak delikatne są oba kolory. Z lewej (w sensie wyżej) 103, niżej z prawej 501.


Tu Sweet Berry na ustach. W rzeczywistości jest odrobinę ciemniejszy, ale naprawdę minimalnie, a ponieważ moje usta są naturalnie dość mocno napigmentowane, to efekt jest bardzo naturalny. I MNIEJ różowy :)


 
Poza szminkami skusiłam się na jeden z zachwalanych cieni L'oreal Infallible w kolorze 004 Forever Pink.  



Jeszcze nie miałam okazji testować go na oku, ale po pierwszym kontakcie bardzo mi się podoba - jest delikatny, z połyskiem, ale na szczęście nie takim "dyskotekowym" i myślę, że będzie dobrze współpracował z innymi kolegami :)
 

A czemu moje Rossmanowe zakupy wyglądają tak skromnie?

Poniżej winowajcy, czyli moje ostatnie nabytki...

1. Zdecydowałam się wreszcie na magnetyczną paletę z Inglota, a przy okazji dorzuciłam do niej trzy cienie, które bardzo mi się spodobały na swatchach. 


Nowe nabytki to nr 112,423 i 452. I tak, macowy Shroom ucierpiał poważnie podczas przekładania go do paletki...


2. A ta paletka śniła mi się już prawie po nocach i jakiś czas temu wreszcie uległam :)


Wybrałam dwójkę, ponieważ odcienie, choć podobne, są w niej chłodniejsze niż w Naked.

Maluję się nią codziennie (co zresztą chyba widać na zdjęciu :)) i póki co jestem zachwycona! Moi ulubieńcy do tej pory to:  Bootycall, Snakebite, Suspect i Ydk.


33 komentarze:

  1. To może tak od początku:
    *pomadki Loreal Rouge Caresse uwielbiam i wczoraj dokupiłam kolejną ;D
    *cienie Loreal Infaillible są boskie i świetnie współpracują z innymi cieniami, ja lubię je łączyć ze Sleekami. Sama czekam na jeszcze dwa odcienie z UK i noszę się z zamiarem dokupienia w Rossie, ale muszę to jeszcze przemyśleć, bo niektóre kolory mi się zdublują.
    *UD 2 kliknęłam dzisiaj na Beautybay ;) Jestem ciekawa gdzie Ty dorwałaś swoją i za ile :) Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie na pewno u Ciebie widziałam te cienie L'oreala i chyba właśnie Ty mnie zachęciłaś :) Co do szminek, to nie jestem pewna, bo pojawiły się w wielu miejscach i co jakiś czas się na nie napalałam od nowa :)

      Moją UD kupiłam na allegro parę tygodni temu - pojawiła się jedna nowiutka sztuka za 150 zł, więc niewiele myśląc, kupiłam szybko i powiem szczerze, że jak dotąd, bardzo ją lubię. Oczywiście można narzekać, że mało matów i większość cieni błyszczy, ale ja akurat to lubię i można nimi zrobić genialny makijaż dzienny i wieczorowy, czyli dla mnie jest uniwersalna :)

      Usuń
    2. Ja uwielbiam błyszczące cienie i mam nadzieję, że ten Loreala Ciebie nie zawiedzie :D Szczególnie, że wiadomo komu się dostanie ;) :P
      A co do UD to trafiłaś świetną okazję, one z reguły chodziły w jakichś szalonych cenach ;)

      Usuń
    3. Właśnie dlatego w ogóle się nie zastanawiałam, tylko szybko sprawdziłam komentarze sprzedającego i kliknęłam, zanim ktoś mnie ubiegł :) Bo wcześniej widziałam, że jak już się pokazuje, to za ponad 200 zł, więc to naprawdę była okazja :)

      Hehe, tak, bo mogłabym potem Cię prześladować na blogu i wymyślać różne oryginalne inwektywy :D

      Usuń
  2. oho, kolekcja cieni przyjemnie się powiększyła :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i co gorsza, w palecie Inglota jest miejsce na jeszcze trzy :)
      Ale ja nie mogę mieć za dużo cieni, bo potem rano dostaję oczopląsu i się spóźniam do pracy, bo nie mogę podjąć decyzji czym się pomalować :)

      Usuń
    2. radzę Ci się jednak pospieszyć, bo chodzą słuchy, że Inglot wycofuje okrągłe wkłady. ponoć mają zostać tylko prostokąty...

      Usuń
    3. o masz! Chyba naprawdę nie chcą, żebym ich polubiła :P A ja jakoś wolę okrągłe, nie wiem czemu, ale bardziej do mnie "przemawiają" :)

      Usuń
    4. Mam tak samo, tylko te okrągłe mnie zachęcają :)

      Usuń
    5. :) pocieszyłaś mnie, że nie tylko ja tak mam :) a ogólnie nie rozumiem takiej decyzji - po co rezygnować z czegoś, co się sprzedaje?

      Usuń
    6. Nawet nie próbuję tego zrozumieć, choć ewidentnie producenci się w tym lubują ostatnio...

      Usuń
    7. ja też wolę okrągłe :]

      wydaje mi się, ale pewna absolutnie nie jestem!, że za granicą Inglot sprzedaje tylko wkłady prostokątne. pewnie chcą to ujednolicić...

      Usuń
    8. Bez sensu, bez sensu :( No, ale chwilowo czuję się zabezpieczona na długie lata jeśli chodzi o cienie, więc nawet przeżyję z tymi trzema pustymi miejscami w paletce :)

      Usuń
  3. Uwielbiam cienie Infaillible, przepadłam dla nich i mam kilka sztuk. Szkoda, że nie ma więcej kolorów ale za to jakiś czas temu kupiłam nowe palety cieni z L'oreala. Bardzo zadowolona jestem.
    Pomadki mnie kuszą i pewnie finalnie się zdecyduję na którąś :)

    Ile razy patrzę na Inglota to przypomina mi się, aby pamiętać o zakupie palety magnetycznej. Nie wiesz, czy nadal są dostępne bez tych podziałek na cienie? bo nie chcę się ograniczać pod kątem przestrzeni w palecie.

    Udane zakupy! niech Ci wszystko dobrze służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych palet, to przyznam się, że nie mam pojęcia, bo to była chyba moja druga wizyta w Inglocie w życiu :) W ogóle nie znam tej firmy, dopiero się zapoznaję z ich cieniami, bo kiedyś się zraziłam po lakierach, które dla mnie niestety są mega bublami (poza ładnymi kolorami).

      Pomadki są fajne, tylko moje usta coś ostatnio nie domagają, więc muszę poczekać chwilę aż dojdą do siebie. Bardzo mnie kusi krwista czerwień, ale mam wrażenie, że u mnie by się jednak zmarnowała...

      A zakupy to chwilowo jedyna przyjemność, chociaż powiem szczerze, że dzisiaj też taka trochę na siłę, bo Koka mi ostro niedomaga i moja cała uwaga skupia się na futrzaku, a te zakupy to taka zasłona dymna dla moich nerwów...

      Usuń
  4. nie mam ani jednej takiej pomadki, kolor cienia jest przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo jest jeszcze ładniejszy - mieni się pięknie :)

      A pomadki bardzo mi się podobają.

      Usuń
  5. forever pink rządzi:D pięknie Berry wygląda na Twoich ustach, chyba po nią wrócę. I jaka piękna ta 2ka, teraz nie wiem, którą brać, wydawało mi się, że 1 ładniejsza, ale teraz już nie wiem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od razu właściwie wiedziałam, że wolę dwójkę - tak jak napisałam, ma troszkę chłodniejsze odcienie, ale najlepiej wygooglaj sobie swatche obu, ja gdzieś na zagranicznych blogach widziałam porównanie i w ten sposób podjęłam (niełatwą) decyzję :)

      Dziękuję, Berry bardzo mi przypadła do gustu :) A ty jaką kupiłaś?

      Usuń
    2. no właśnie nie kupiłam, nie było wszystkich testerów i się zdenerwowałam bo nie wiedziałam, którą wybrać;D

      Usuń
    3. U mnie testery były, ale niektóre strasznie zmaltretowane. Natomiast wcześniej zrobiłam rozeznanie i właściwie jeszcze przed zakupami byłam przekonana, że wezmę którąś z tych :) Wybór w sumie nie był taki trudny, bo cukierkowe róże na moich ustach wyglądają fatalnie, więc została mi jeszcze ewentualnie czerwień (nad którą ciągle dumam, btw).

      Usuń
    4. właśnie zastanawiam się jak by ta Berry wyglądała na moich ustach, bo na twoich wygląda tak jak lubię:)

      Usuń
    5. Ja na ogół wybieram kolory, które delikatnie podkreślają mój naturalny odcień i takie są właśnie obie szminki, które kupiłam - Berry jest odrobinę ciemniejsza, ale nadal delikatna. Wydaje mi się, że to taki kolor, z którym ciężko przesadzić (i dla własnego dobra mam nadzieję, że się nie mylę :))

      Usuń
  6. Szminkę na pewno kupię :D cienie kuszą ale ja praktycznie cieni nie używam wiec wiem , że jak kupię to będą leżeć..
    ale paletka z UD... ahh sama bym chciała ją mieć.. i wtedy na pewno zmobilizowałabym się do używania :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to się nazywa "myślenie życzeniowe" :D Ale swoją drogą uważam, że UD jest warta swojej ceny, jeśli lubi się takie kolory oczywiście. Ja lubię i na razie naprawdę nie mam powodu do narzekań - myślę, że w moim przypadku sprawdziłaby się idealnie jako jedyna paletka, bo jest naprawdę uniwersalna.

      Usuń
  7. te szmineczki rowniez i mnie kusza :) bardzoo..moze ulegne...

    a paletka UD - moje marzenie. Sprawie sobie na Mikolaja, bo cienie mi sie koncza, a nad tymi wzdycham juz bardzo dlugo... wiekszosc kolorow jest bardzo "moja" wiec ulegne o tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do szminek, to mnie ostatecznie przekonały opinie, że nie dość, że nie wysuszają, to jeszcze nawilżają - bo mało jest rzeczy, które mnie tak wkurzają, jak wysuszone usta :) A jeśli jeszcze do tego nadają ustom ładny kolor i są w rozsądnej cenie, to jestem na tak :)

      Do UD też wzdychałam odkąd ją zobaczyłam, czyli od jakiegoś roku :) Tak więc kiedy nadarzyła się okazja, to nawet się za długo nie zastanawiałam :)

      Usuń
    2. Teraz byla fajna okazja z okazji Black Friday w jednym ze sklepow internetowymm z darmowa wysylka do PL :( ale co z tego jak jest koniec miesiaca- za tydzien niech mi taka promocje zrobia to biore hehe

      Usuń
    3. No tak, ja swoją kupowałam parę tygodni temu, jak jeszcze moja karta nie płakała rzewnymi łzami na myśl o kolejnym wydatku :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię te pomadki z L'oreala. Wczoraj kupiłam sobie drugą:) Świetne zakupy aż miło popatrzeć, oczy aż się ciesza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dalej będzie tak dobrze, jak dotychczas, to z pewnością przystąpię do grona fanek tych szminek - na razie jestem zachwycona - maluję się właściwie na zmianę raz jedną, raz drugą :)

      Usuń
  9. Ja ostatnio też się skusiłam na zakupy ze względu na promocje z okazji Black Friday, kupiłam maseczkę Mint Julep Masque i szampon z Neutrogeny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Black Friday to dobry dzień na zakupy :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz - jest mi bardzo miło, że do mnie zajrzałeś :)

Ale uprzedzam, że uwagi typu "super, obserwujemy?" lub "zapraszam do siebie", w moim przypadku odnoszą odwrotny skutek.

Ogólnie zaglądam do wszystkich, którzy pozostawiają po sobie jakiś ślad, a jak mi się spodoba, to nie trzeba mnie zachęcać do obserwowania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...