sobota, 8 lutego 2014

Jesienno-zimowi ulubieńcy lakierowi

Zgodnie ze wspomnianym przeze mnie ostatnio postanowieniem zamieszczania tematycznie zróżnicowanych postów, dziś będzie coś dla lakieromaniaczek, czyli jak widać po tytule posta - zestawienie moich ulubionych lakierów jesienno-zimowych. Wyraźnie piszę MOICH, bo wiem, że po pierwsze lakieromaniaczki dzielą się na te, które różnicują odcienie ze względu na porę roku oraz te, które tego nie robią, przy czym obie grupy uważają, że ta druga postępuje kompletnie bez sensu, a po drugie ogólnie dobieranie kolorów to kwestia czysto subiektywna i ja np nie znoszę (i nie noszę) na moich paznokciach zieleni, żółci, ani fioletu (chociaż z tym ostatnim jestem najmniej radykalna), ale wiem też, że jest sporo osób, które w ten sam sposób podchodzą do uwielbianych przeze mnie od niedawna granatów i nie chciałabym ani nikogo przekonywać, że to ja mam lepszy gust, ani też być o tym przekonywana przez jakiegoś uparciucha :)

Poza tym w pierwotnym planie miało być 5 lakierów, ale jak widać, trochę mi się w międzyczasie buteleczki rozmnożyły i ostatecznie wyszło 9, bo z żadnej nie chciałam zrezygnować. Powiem więcej - już po zrobieniu zdjęć i wpisu przypomniałam sobie jeszcze o co najmniej dwóch, które przecież też lubię i noszę, ale cóż - widocznie tak miało być i spóźnialscy może załapią się na kolejną odsłonę tego posta :)

Ok, tyle słowem wstępu, czas na pokaz. 

Tak wyglądają wszyscy szczęśliwcy razem. Jak widać, jestem raczej monotematyczna pod względem producentów, ale zanim na czyichś ustach pojawi się określenie "snobka", powiem tylko tyle - jeśli ktoś kiedykolwiek miał do czynienia z reakcją alergiczną na kosmetyk, ten będzie siedział cicho, a reszcie życzę, aby nigdy Was to nie spotkało. Okazuje się bowiem, że nawet te lakiery, które teoretycznie nie zawierają najszkodliwszych składników (a wśród firm produkujących takie kosmetyki niestety znajduje się m.in. Models Own, na której się srodze zawiodłam!), mogą wywoływać podrażnienie skóry. W moim przypadku najbezpieczniejsze okazały się właśnie Essie oraz OPI, co zresztą mnie cieszy, jako że naprawdę lubię ich produkty. 


A poniżej macie rozpiskę, jak prezentują się poszczególne odcienie - oczywiście przed potencjalnym zakupem i tak zachęcam Was do dokładnego obejrzenia mnóstwa zdjęć w przeglądarce, ponieważ czeluści internetu mają to do siebie, że można w nich znaleźć WSZYSTKO (a czasem nawet więcej niż byśmy chcieli) i naprawdę warto sprawdzać jak dany odcień prezentuje się w różnym świetle i np przy różnych karnacjach. 
Mimo przyznanych im numerków, kolejność jest totalnie przypadkowa. 


Oczywiście doskonale wiem, że dla niewprawnego oka poniższe trzy lakiery mogą wydawać się IDENTYCZNE, ale zapewniam Was, że wcale tak nie jest :) To, za co je uwielbiam to fakt, że żaden z tych kolorów nie jest tak naprawdę typowym granatem - BfB niekiedy wpada w szarość, ASBB potrafi przypominać czerń, a MYM jest taką trochę wypadkową obu pozostałych (najbliżej jest mu do BfB, więc jeśli ktoś nie jest kompletnym lakierowym freakiem, to pewnie spokojnie wystarczy mu jeden z tych odcieni). 


Kolejne trzy kolory to pewnie żadne zaskoczenie, bo takie barwy mi osobiście bardzo kojarzą się z jesienią, a zimą noszę je trochę z rozpędu (i żeby nie było tak strasznie mroczno). Wszystkie są bardzo eleganckie, klasyczne i może dla niektórych trochę nudnawe (chociaż to też subiektywna ocena) :) 


Wśród trzech ostatnich wybrańców są aż dwaj moi ulubieńcy i akurat przy tych odcieniach bardzo Was namawiam do poszukania zdjęć na paznokciach, bo warto! Mówię o Sable Collar (który "wziął" mnie kompletnie z zaskoczenia i przyznam się, że już dawno nie byłam aż tak oczarowana żadnym kolorem - nosiłam go właściwie non stop przez cały miesiąc, co zdarza mi się naprawdę rzadko!) oraz My Private Jet, które należą do lakierów-kameleonów, zmieniających się w zależności od światła - bardzo ciężko jest więc uchwycić ich faktyczną barwę, jak i opisać je w sensowny sposób - najlepiej sprawdzić na sobie :) 


a Wy co najchętniej nosiłyście na paznokciach ostatniej jesieni i (ciągle) aktualnej zimy?


Przy okazji chciałam się także spytać Was, czy macie jakieś specjalne życzenia odnośnie blogowych postów? Bo oczywiście przede wszystkim staram się pisać o tym, co interesuje mnie i o czym sama lubię czytać, z nadzieją, że temat okaże się w miarę ciekawy także dla kogoś jeszcze, ale może chodzi Wam po głowie coś, co chcielibyście tu zobaczyć? 

21 komentarzy:

  1. Zazdroszczę essiaków ja ciągle zwlekam z kupnem. Może w końcu się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej wstrzelić się w jakąś promocję w drogerii - wówczas można znaleźć upatrzony odcień o wiele taniej niż w regularnej cenie :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A OPI nie? :) Przyznam się, że dla mnie te firmy idą łeb z łeb - żadnej z nich nie postawiłabym przed drugą - zarówno jeśli chodzi o kolorystykę (no dobra, Essie ma więcej ładnych koralowych i czerwono-różowych odcieni), jak i trwałość, więc polecam obie :)

      Usuń
  3. zapisuję sobie bahama mama na chciejolistę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. To prawda, to bardzo fajny i oryginalny kolor :)

      Usuń
  5. Już od jakiegoś czasu trafiam na lakiery Essie i chyba w końcu skuszę się któryś z nich. Osobiście preferuję beże, szarości i granaty, a na odcienie czerwone maluję paznokcie tylko na specjalnie okazje. Jednak niemal każdy z Twoich odcieni przypadł mi do gustu! Tak, faktycznie muszę się skusić na te lakiery. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały :) Tak jak napisałam w którymś komentarzu wyżej, najlepiej wstrzelić się w jakąś promocję, ale warto też zrobić dobre rozeznanie jeśli chodzi o kolorystykę, bo naprawdę często się zdarza, że kolor zupełnie inaczej wygląda w buteleczce, niż na paznokciu, poza tym wiele też zależy od naszej karnacji i oświetlenia - ja nie żałuję żadnej wydanej na nie złotówki, ale wiem, że wszystko zależy od podejścia i nikogo nie zamierzam przekonywać, że tańsze lakiery, czy też innej firmy są beznadziejne - ja je po prostu lubię i tyle :) Beże i szarości też uwielbiam, podobnie jak brudny róż :)

      Usuń
  6. ja mam życzenie - pisz częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no to żeś mi odrobinkę przywaliła - to jest właśnie najtrudniejsze w moim przypadku :)) bo o ile tematy zawsze się znajdą, o tyle z mobilizacją do pisania różnie bywa. Ale spróbuję :)

      Usuń
    2. No to i ja się podepnę pod Martę :P
      A co do lakierów to z powyższego najbardziej podoba mi się Angora Cardi i Boris&Natasha ale pewnie tylko dlatego że ich nie mam :)

      Usuń
  7. z Twoich propozycji mam 1,4,5,6
    za to My private jet jest na mojej chciej liście.. aaa no i jeszcze Sable collar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że masz u siebie sporą część :) MPJ i SC są cudowne i będę je polecać zawsze i wszędzie!

      Usuń
  8. ...a ja, uwielbiam kolorystykę essie, ale konsystencja kompletnie mi nie odpowiada. Gęste, szybko schnące i nie rozmazujące się przy zmywaniu (!) OPIki i mniej popularne ale jak dla mnie świetne collistar smalto gloss to moje hity. Spróbuj z tymi ostatnimi jeśli jeszcze nie masz czegoś od nich w kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to wydajesz się wyjątkiem w rozkochanej w Essie blogosferze :) Ale wiesz, że Essie mają różną konsystencję - są kremowe i takie mocno lejące się, więc myślę, że wiele też od tego zależy. U mnie Essie i OPI są na równi - i tak najpierw patrzę na kolor, a potem na resztę. Dziękuję za polecankę - w ogóle nie znam tej firmy i spróbuję sobie czegoś o niej poszukać w necie, chociaż na razie mam zdecydowanego bana na nowe lakiery :)

      Usuń
  9. ja jesieniom lubię miksować ciemne barwy z tymi bardzo żywymi. ostatnio cały czas nosze too too hot z Essie na zmianę z wicked ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei na żywe kolory muszę mieć "fazę" - niekoniecznie chodzi tu o porę roku (chociaż faktem jest, że na ogół wiosną i latem jakoś lepiej mi się nosi mocne kolory, a unikam wówczas tych bardzo ciemnych), bardziej o mój nastrój :) Oba kolory bardzo ładne :)

      Usuń
  10. Mnie najbardziej interesują książki - podobają misię Twoje recenzje i takie posty z wypiekami czytam. Lubię Wawę dlatego jeśli czasem napiszesz o jakimś ciekawym miejscu to dopisuję do listy: jak znowu tam pojadę to wstąpię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, z książkami pewnie będzie najciężej, bo chociaż czytam dużo, to z reguły jakoś najmniej ciągnie mnie do pisania o nich (co jest zabawne w świetle tego, że mój pierwszy blog był właśnie głównie o książkach :)) Ale miło mi, że lubisz moje recenzje i postaram się coś wrzucić raz na jakiś czas :) Miejsca też pewnie będą się pojawiać, chociaż ostatnio mniej "bywam".

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz - jest mi bardzo miło, że do mnie zajrzałeś :)

Ale uprzedzam, że uwagi typu "super, obserwujemy?" lub "zapraszam do siebie", w moim przypadku odnoszą odwrotny skutek.

Ogólnie zaglądam do wszystkich, którzy pozostawiają po sobie jakiś ślad, a jak mi się spodoba, to nie trzeba mnie zachęcać do obserwowania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...