Zgodnie ze wspomnianym przeze mnie ostatnio postanowieniem zamieszczania tematycznie zróżnicowanych postów, dziś będzie coś dla lakieromaniaczek, czyli jak widać po tytule posta - zestawienie moich ulubionych lakierów jesienno-zimowych. Wyraźnie piszę MOICH, bo wiem, że po pierwsze lakieromaniaczki dzielą się na te, które różnicują odcienie ze względu na porę roku oraz te, które tego nie robią, przy czym obie grupy uważają, że ta druga postępuje kompletnie bez sensu, a po drugie ogólnie dobieranie kolorów to kwestia czysto subiektywna i ja np nie znoszę (i nie noszę) na moich paznokciach zieleni, żółci, ani fioletu (chociaż z tym ostatnim jestem najmniej radykalna), ale wiem też, że jest sporo osób, które w ten sam sposób podchodzą do uwielbianych przeze mnie od niedawna granatów i nie chciałabym ani nikogo przekonywać, że to ja mam lepszy gust, ani też być o tym przekonywana przez jakiegoś uparciucha :)
Poza tym w pierwotnym planie miało być 5 lakierów, ale jak widać, trochę mi się w międzyczasie buteleczki rozmnożyły i ostatecznie wyszło 9, bo z żadnej nie chciałam zrezygnować. Powiem więcej - już po zrobieniu zdjęć i wpisu przypomniałam sobie jeszcze o co najmniej dwóch, które przecież też lubię i noszę, ale cóż - widocznie tak miało być i spóźnialscy może załapią się na kolejną odsłonę tego posta :)
Ok, tyle słowem wstępu, czas na pokaz.
Tak wyglądają wszyscy szczęśliwcy razem. Jak widać, jestem raczej monotematyczna pod względem producentów, ale zanim na czyichś ustach pojawi się określenie "snobka", powiem tylko tyle - jeśli ktoś kiedykolwiek miał do czynienia z reakcją alergiczną na kosmetyk, ten będzie siedział cicho, a reszcie życzę, aby nigdy Was to nie spotkało. Okazuje się bowiem, że nawet te lakiery, które teoretycznie nie zawierają najszkodliwszych składników (a wśród firm produkujących takie kosmetyki niestety znajduje się m.in. Models Own, na której się srodze zawiodłam!), mogą wywoływać podrażnienie skóry. W moim przypadku najbezpieczniejsze okazały się właśnie Essie oraz OPI, co zresztą mnie cieszy, jako że naprawdę lubię ich produkty.
A poniżej macie rozpiskę, jak prezentują się poszczególne odcienie - oczywiście przed potencjalnym zakupem i tak zachęcam Was do dokładnego obejrzenia mnóstwa zdjęć w przeglądarce, ponieważ czeluści internetu mają to do siebie, że można w nich znaleźć WSZYSTKO (a czasem nawet więcej niż byśmy chcieli) i naprawdę warto sprawdzać jak dany odcień prezentuje się w różnym świetle i np przy różnych karnacjach.
Mimo przyznanych im numerków, kolejność jest totalnie przypadkowa.
Oczywiście doskonale wiem, że dla niewprawnego oka poniższe trzy lakiery mogą wydawać się IDENTYCZNE, ale zapewniam Was, że wcale tak nie jest :) To, za co je uwielbiam to fakt, że żaden z tych kolorów nie jest tak naprawdę typowym granatem - BfB niekiedy wpada w szarość, ASBB potrafi przypominać czerń, a MYM jest taką trochę wypadkową obu pozostałych (najbliżej jest mu do BfB, więc jeśli ktoś nie jest kompletnym lakierowym freakiem, to pewnie spokojnie wystarczy mu jeden z tych odcieni).
Kolejne trzy kolory to pewnie żadne zaskoczenie, bo takie barwy mi osobiście bardzo kojarzą się z jesienią, a zimą noszę je trochę z rozpędu (i żeby nie było tak strasznie mroczno). Wszystkie są bardzo eleganckie, klasyczne i może dla niektórych trochę nudnawe (chociaż to też subiektywna ocena) :)
Wśród trzech ostatnich wybrańców są aż dwaj moi ulubieńcy i akurat przy tych odcieniach bardzo Was namawiam do poszukania zdjęć na paznokciach, bo warto! Mówię o Sable Collar (który "wziął" mnie kompletnie z zaskoczenia i przyznam się, że już dawno nie byłam aż tak oczarowana żadnym kolorem - nosiłam go właściwie non stop przez cały miesiąc, co zdarza mi się naprawdę rzadko!) oraz My Private Jet, które należą do lakierów-kameleonów, zmieniających się w zależności od światła - bardzo ciężko jest więc uchwycić ich faktyczną barwę, jak i opisać je w sensowny sposób - najlepiej sprawdzić na sobie :)
a Wy co najchętniej nosiłyście na paznokciach ostatniej jesieni i (ciągle) aktualnej zimy?
Przy okazji chciałam się także spytać Was, czy macie jakieś specjalne życzenia odnośnie blogowych postów? Bo oczywiście przede wszystkim staram się pisać o tym, co interesuje mnie i o czym sama lubię czytać, z nadzieją, że temat okaże się w miarę ciekawy także dla kogoś jeszcze, ale może chodzi Wam po głowie coś, co chcielibyście tu zobaczyć?

